W tej poradzie chciałam Wam przedstawić ciekawe rozwiązanie antywirusowe autorstwa znanej i cenionej firmy Kaspersky. Na wstępie podkreślam, że nie jest to antywirus lub kompletny pakiet zabezpieczeń systemu (po te zapraszam do działu Download), a skaner, który może nam się przydać, gdy nasz Windows działa niestabilnie lub w ogóle nie działa, a o spowodowanie tego stanu rzeczy podejrzewamy właśnie wirusy. 
Niektórzy z Was zapewne zadadzą pytanie, w czym to oprogramowanie jest lepsze od innych rozwiązań tego typu, chociażby skutecznego Dr.Web LiveCD? Ja dostrzegłam jego zalety już na początku użycia, bo Kaspersky przywitał mnie wyborem wśród kilku wersji językowych. Mile zostałam zaskoczona, gdy zobaczyłam tam wersję polską, ale o tym później. Poza tym szybkość działania jest według mnie imponująca, przeskanowanie dysku z Windows 7 zajęło mi niecałą godzinę (w przypadku przywołanego wyżej Dr.Weba czas ten u mnie wyniósł kilka godzin). Wprawdzie jest to uzależnione od mocy procesora, ale twierdzę, że i na słabych maszynach skaner sobie będzie radził. Ważne, aby komputer miał na swoim pokładzie przynajmniej 512 MB RAM.

Kaspersky Rescue Disk to tak naprawdę zmodyfikowana dystrybucja Linuksa/GNU Gentoo z dołączonym skanerem firmy Kaspersky, przeglądarką internetową Mozilla Firefox, menedżerem plików oraz innymi narzędziami, które przydadzą się przy reanimacji systemu i odzyskiwaniu danych z dysku twardego. Oprogramowanie możemy pobrać tutaj i jest ono dostępne w formie obrazu płyty ISO. Taki obraz należy „wypalić” na nośniku CDR (tu przykładowa porada jak to zrobić) i z takiej płyty uruchomić system. Gdy mamy już wszystko gotowe to przystępujemy do pierwszego uruchomienia skanera. Chyba nie muszę Wam przypominać, że wcześniej trzeba ustawić bootowanie na napęd CD i umieścić płytkę w środku napędu. Na potrzeby testów umieściłam na dysku wirusa w postaci „cracka” do jednego z programów. Ciekawe czy Kaspersky Rescue Disk będzie w stanie go unieszkodliwić? Jak chcecie się przekonać to przeczytajcie dalszą część artykułu.
Pierwszy ekran po uruchomieniu

W ciągu 10 sekund kliknijmy dowolnym klawiszem, aby uruchomić program. Następnie wybieramy polską wersję interfejsu użytkownika.

Wybieramy opcję domyślną skanera, czyli z interfejsem graficznym. W ten sposób nawet niedoświadczeniu użytkownicy komputera poradzą sobie bez najmniejszych problemów. Przegląd pozostałych opcji skanera pokażę przy końcu tej publikacji.

Ładowanie się oprogramowania (typowe dla dystrybucji Linuksa; czekamy cierpliwie)

Gdy dojdziemy do treści umowy licencyjnej Kaspersky Rescue Disk czytamy ją, a następnie zatwierdzamy klawiszem „A”

Teraz następuje rozpoznawanie i podłączanie dysków twardych, konfiguracja połączenia sieciowego i in.

Widzimy okno główne Kaspersky Rescue Disk. Na plan pierwszy wysuwa się komunikat o braku aktualnych baz sygnatur wirusów. Jeżeli mamy podłączony Internet to klikamy „Aktualizuj teraz” lub przechodzimy do zakładki „Centrum aktualizacji”

W tym drugim wariancie klikamy ręcznie na „Uruchom aktualizację”. Należy zwrócić uwagę na to, że pobierane sygnatury nie zostają umieszczone w pamięci RAM, a na dysku twardym (!)


Stan baz danych jest aktualny. Nawet kolor „kółeczka” w prawym górnym rogu zmienił kolor z żółtego na zielony (w przypadku zagrożenia będzie kolor czerwony).

Osoby, które lubią grzebać w ustawieniach mogą przejrzeć sobie zakładkę „Ustawienia”.

Przystępujemy do najważniejszej (i najdłuższej) czynności, a mianowicie skanowania na obecność wirusów. Zaznaczamy komponenty, które mają zostać przeskanowane i wciskamy „Uruchom skanowanie obiektów”

W tym momencie zostało wykryte zagrożenie (komunikat oraz czerwone kółeczko)

Przy kliknięciu „Pokaż szczegółowy raport” lub zakładkę „Raport” otrzymamy taki ekran

Najczęściej korzystamy z opcji „Wylecz wszystkie” choć niektórzy są zwolennikami przeniesienia zagrożeń do kwarantanny („Poddaj kwarantannie…”). Za chwilę zobaczymy okienko wyboru

Skoro leczenie jest niemożliwe to klikamy na „Usuń” lub gdy nie chcemy usuwać zagrożenia – „Pomiń”. Zielone kółeczko i „ptaszki” poinformują nas, że tego Trojana już nie ma na naszym dysku.

Warto spojrzeć jeszcze na zakładkę „Raport”

W zasadzie gdy skończymy sprawdzać dyski na obecność zagrożeń to nasza praca ze skanerem się kończy. Jednak zobaczmy co jeszcze nam oferuje ta dystrybucja (możemy włączyć np. przeglądarkę internetową i posurfować po sieci)

Aby wyjść z programu klikamy na „Wyłącz komputer”.
Obiecałam, że pokażę szybko jak wyglądają pozostałe opcje okna:

Kaspersky Rescue Disk. Tryb tekstowy

Informacje o sprzęcie

Mam nadzieję, że przypadł Wam do gustu Kaspersky Rescue Disk, a mój opis pomoże początkującym informatykom uporać się z wirusami, które skutecznie unieruchomiły ich systemy. Czekam na komentarze i pozdrawiam Czytelników.
R E K L A M A