Mimo zapowiadanych zmian w kierunku mobilno-chmurowej przyszłości, Ubuntu Linux konsekwentnie traci użytkowników i popularność. Z kolei inne dystrybucje takie jak Mint, Fedora czy OpenSUSE mają się dobrze i nie zanosi się, aby z czasem zaczęły podzielać los ich systemowego kolegi.
DistroWatch.com przedstawił statystyki, na których wyraźnie widać, że obecnie najpopularniejszymi dystrybucjami Linuksa są Mint, Fedora i OpenSUSE. Dopiero kolejne miejesce należy do Ubuntu. Aby mocniej ukazać złą sytuację tego ostatniego, warto podkreślić, iż jako jedyny w ostatnim kwartale, półroczu i kilku latach, traci swych użytkowników, którzy prawdopodobnie emigrują do innych dystrybucji Linuksa np. Minta.

A czym z grubsza różni się Ubuntu od Minta? Ubuntu jest bardziej "konserwatywny" i odwołuje się do szczytnych idei związanych z propagowaniem otwartego oprogramowania. Z drugiej strony Mint przecież łudząco jest podobny jest do Ubuntu, ale znacznie bogatszy o programy o zamkniętym kodzie takie jak Flash, Java czy kodeki. Z pewnością te ułatwienia po części odciągają użytkowników innych dystrybucji Linuksa do bardziej przyjaznego Minta.
Jak twierdzą optymiści, takie zawirowania nie powinny mieć większego wpływu na rozwój Linuksa, zwłaszcza tego "niezależnego". Podkreślają oni siłę jaka w nim drzemie i twierdzą, że jeszcze może wielu zaskoczyć. Czy jednak do tych przyszłościowych planów zaliczają Ubuntu? Szczerze w to wątpię.