Odkąd właścicielem popularnego pakietu biurowego OpenOffice.org stała się firma Oracle, zaczęły się jego problemy finansowe. W dużej mierze stało się to za sprawą coraz mniejszego poparcia społeczności skupionej wokół OO oraz zrodzenia się poważnego rywala – pakietu LibreOffice. Aby do reszty dobić to darmowe oprogramowanie, w czerwcu tego roku Oracle postanowiło zakończyć swoje wsparcie dla projektu i jednocześnie przekazać go fundacji Apache Software. Tym samym OpenOffice.org został odcięty od znacznych funduszy potrzebnych do jego dalszego rozwoju.
Zespół odpowiedzialny za upadający OpenOffice.org postanowił utrzymać go przy życiu poprzez uzbieranie na jego rozwój stosownej sumy pieniędzy. Według serwisu TheRegister.co.uk niedługo powstanie nowa strona internetowa projektu, na której będzie wyeksponowana informacja o potrzebie wsparcia finansowego. Oprócz pozyskiwania pieniędzy od drobnych sympatyków pakietu, twórcy zamierzają również znaleźć głównego sponsora, który pomoże im w dalszym rozwoju oprogramowania.
Stefan Taxhet, prezes zespołu zajmującego się OO jest na tyle zdesperowany w swoich działaniach, iż stwierdził, że „nie można pozwolić, by OpenOffice zginął”. Na pewno w jakimś stopniu ma rację, bo fakty same mówią za siebie. Popularność oprogramowania nie słabnie, a wynik ponad 1,5 miliona pobrań pakietu tygodniowo skłania do refleksji.
Pojawiają się też głosy, że odkąd pojawił się LibreOffice to dla OpenOffice.org nastały jeszcze cięższe czasy i już nie ma dla niego miejsca na rynku. Obecnie to właśnie LibreOffice jest integralnym komponentem większości okienkowych dystrybucji Linuksa. Szacuje się, że na całym świecie w ciągu roku swojego istnienia podbił serca ponad 25 milionów osób (w ten wynik wliczeni są także użytkownicy systemu Windows). Z pewnością jego popularność związana jest również z tym, że LibreOffice posiada w swoim zasięgu kilku znaczących sponsorów, chociażby takich jak Google.
Najbliższe miesiące pokażą czy użytkownikom OpenOffice.org zależy na jego rozwoju. To oni zadecydują poprzez dobrowolne wpłaty czy warto utrzymywać pakiet biurowy, który prawie niczym się nie różni od LibreOffice, który na dobre zadomowił się jako darmowy „zamiennik” MS Office.