Dlaczego "piractwo komputerowe" (zwane dalej po prostu piractwem)jest tak popularne? Jak firmy zabezpieczają się przed "piratami"? Na te i inne pytania spróbuje odpowiedzieć w tym artykule. Na początku wyjaśnijmy sobie czym jest piractwo?
To nic innego jak nielegalne kopiowanie i posługiwanie się każdą własnością intelektualną, bez zgody autora i bez uiszczenia opłat.
W 2008 roku pobrano nielegalnie na całym świecie ponad 40 miliardów utworów. Rok później badania pokazały, że co szósty Internauta w Europie uczestniczył w nielegalnej wymianie plików. Spoglądając na te liczby można się domyślić, że w Polsce sytuacja nie wygląda na najlepszą. Faktem jest, że Polska nie znajduje się już na liście organizacji, która informuje jakie państwa są narażone na piractwo i są jej wylęgarnią. I jest to jedyna rzecz, z której należy się cieszyć. Polacy pobierają miliony plików, które są chronione prawym autorskim, nawet jak ich nie potrzebują!
Filmy, seriale, które można zobaczyć na darmowych stronach VOD (Onet, TVP etc) po chwili pojawią się na serwerach pirackich. Polacy zamiast obejrzeć film, pokonują zabezpieczenia, aby określony plik odkodować i zgrać. Zdjęcie blokady cyfrowej z zaszyfrowanych plików jest już piractwem.
Wracając do dobrej nowiny, Polska została zdjęta z tej listy w 2010 r. a było to spowodowane spadkiem piractwa w Polsce. Na liście, na której nas brakuje, znajdują się takie państwa jak Włochy czy Kanada, które według „Watch List” są eldoradem dla piratów.
Polska policja utworzyła specjalną jednostkę do zwalczania takich typu przestępstw. W 2010 r. ta jednostka zatrzymała ponad 2000 sprawców przestępstw związanych z ochroną praw autorskich. Nie tylko policja walczy z piratami. Coraz częściej producenci oprogramowania stosują różnorakie zabezpieczenia, aby uprzykrzyć życie ludziom zajmujących się ich pokonywaniem.
Jak można zauważyć, producenci gier stosują zabezpieczenie, które po wpisaniu klucza produktu chcą się połączyć z Internetem w celu jego weryfikacji. Oczywiście jak można zobaczyć taki typ zabezpieczenia został już złamany a producenci próbują tą metodę udoskonalać.
Należy pamiętać, że nie każde piractwo jest kradzieżą i niestety w tym miejscu prawo zamiast pomagać, niweluje prace producentów.
Zamieszczenie treści w Internecie, które jest chronione prawem autorskim może stanowić wykroczenie, natomiast osoba, która je przegląda i pobiera nie popełnia przestępstwa. Mowa w tym miejscu o plikach audio i wideo (Gry czy programy komputerowe rządzą się innym prawem).
Zadajmy sobie pytanie gdzie jest granica piractwa?
Jeżeli pobieramy muzykę czy filmy to w świetle przepisów i ich interpretacji, nie popełniamy przestępstwa, ale jeżeli już pobraną treść się wysyła jak to często dzieje się w sieciach P2P to już jesteśmy piratami. Piractwem jest nie tylko pobieranie czy ściąganie oprogramowania lub multimediów, ale także łamanie postanowień licencyjnych. Prostym przykładem jest instalacja oprogramowania w firmie, gdzie stosowany zapis w licencji mówi, że oprogramowanie nie może być wykorzystywane do celów komercyjnych.
Piractwo na aukcjach
Z piractwem możemy się także zetknąć na aukcjach internetowych. Niskie ceny są najważniejszym punktem zakupów, ale czy bezpiecznym? Okazuje się, że nie zawsze. Przedstawiciele Microsoftu twierdzą, że zakup legalnego oprogramowania na aukcji to loteria i szansa zdobycia takiego softu to 50/50. A dlaczego tak się dzieje? Piractwo posuneło się tak daleko, że sami pracownicy Microsftu na pierwszy rzut oka mają problem z rozpoznaniem czy płyta lub nalepka jest oryginalna.
Piractwo dziś
Każdy chyba pamięta czasy gdzie na stadionie X-lecia w Warszawie czy „Bema” w Poznaniu było można wybierać, u którego „sprzedawcy” nabyć pirackie oprogramowanie. Były to czasy mniejszego dostępu do Internetu, rozwijającego się rynku oprogramowania czy jeszcze wtedy drogiego Internetu. W dzisiejszych czasach piractwo w 90% procentach przeniosło się do Internetu, ale największymi źródłami piractwa są także wielkie skupiska ludzi jak np. akademiki czy lokalne sieci internetowe. Jednak istnieją jeszcze miejsca gdzie można powrócić do klimatu z lat 90-tych i pójść na bazar po "pirata". Takie miejsce znajduje się choćby w Warszawie.
Kto traci na piractwie?
Każdy powie, że producenci, ale też i my (osoby korzystającego z takiego źródła) możemy stać się ofiarami piractwa. W jaki sposób? Kupując czy pobierając czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, że z instalującym się pirackim Windowsem instaluje się nam oprogramowanie szpiegujące. Oczywiście to nie jedyna strata dla nas. Przy kontrolii Policji (mowa tu o firmach ponieważ domownicy nie są w kręgu zainteresowań tego organu prawa) i organizacji zwalczających piractwo, możemy spodziewać się wyskokich kar.
Czy ktoś pokona piratów?
Tak, sami użytkownicy to robią nie pobierając ani razu pirackiego oprogramowania czy muzyki. Świadczy o tym zero pobrań (a takie się zdarzały).
Czy piractwo mam sens?
Nie da się ukryć, że ceny oprogramowania spadły. Widać to na oprogramowaniu antywirusowym czy na samym systemie operacyjnym. Ale czy cena ma być jedynym bodźcem? Warto mieć spokój.